..::Historia pewnej puszki::..
Siema koledzy!
Jestem puszką,
dziwnie to brzmi, wśród mojego społeczeństwa to normalne, ale wy -ludzie
jesteście przecież zupełnie inni. Opowiem Wam moją historię. Posłuchajcie…
Urodziłem się w Dzień Dziecka, ale sobie wybrałem czas na przyjście na ten świat, super. Opiekowały się mną same piękne pielęgniarki. Hmm od razu stałem się ulubieńcem wszystkich kobiet. Moja mama była ze mnie taka dumna, byłem takim ślicznym różowym berbeciem.
To ja w dniu urodzin. Już widać te delikatne męskie rysy.
Dzieciństwo miałem wspaniałe. Tysiące kolegów, z którymi grałem w piłkę, wyjeżdżałem nad wodę oraz chodziłem na dyskoteki, by poderwać jakąś ślicznotkę. Rodziców miałem wyjątkowych. Zawsze otaczali mnie opieką, ale nigdy nie byli przy tym nadopiekuńczy.

To moi rodzice, wspaniałe puszki.
Teraz mam już 16 lat. Moi rodzice nie żyją. Ludzie wyrzucili ich do kosza, skąd nie ma wyjścia i już nigdy ich nie zobaczę. Dobrze, że w tych trudnych chwilach mam przy sobie puszkę którą kocham, moją Colunię.
To moja
ukochana, na zawsze.
Spędziłem z nią najpiękniejsze chwile mojego życia, aż
pewnego razu…Poczułem się zupełnie pusty, nie byłem w stanie nic powiedzieć,
leżałem na stole i czekałem na śmierć, taką, jaką spotkała moich rodziców. Nagle
przyszła do mnie Ona, była piękniejsza niż zwykle, ale bardzo smutna, płakała.
Nie wiedziałem co się z nami dzieje. Zostaliśmy zgnieceni, po tym nastąpiła
cisza, sen, nic już nie pamiętam z tamtego dnia.
Obudziłem się dziś, jakby nowo narodzony i nadal czuję Jej obecność. Wierze, że
gdzieś jest. Nadal Ją kocham.
Sprinter.
Sprinter i Colunia zostali połączeni w
recyklingu. Powstała jedna puszka, z dwoma kochającymi się duszami. Czy to nie
piękne? Pozwólmy łączyć się zakochanym w świecie recyklingu.
To Sprinter w nowym życiu. Na nim widać duszę Coluni. Z miłości i radości, z tego, że są razem powstała puszka WOŚP, która co roku napełniana jest miłością i darem ludzi dobrej woli.